Jutro miał być tu nowy post i pierwsza "wklejka" muzyczna. Nie dość, że symbolicznie pierwsza, to symbolicznie w tym samym czasie kiedy ów zespół będzie grał w Warszawie (a mnie tam nie będzie!!!!) Takie internetow zbliżenie chciałam sobie zrobić. Nie wiem czy wyjdzie. Własno-osobisty komp się zawiesił dziś rano. Bydlę złośliwe! I skąd ja teraz na YouTube wejdę coby "wklejkę" wykonać?
Czyżbym wykorzystała już swój słynny limit szczęścia?
No fakt, ponadużywałam sobie w ostatnich latach, licząc na to że ktoś lub coś mi pomoże, a teraz zadek nieopalony i co tylko ma się schrzanić, to się chrzani do kwadratu.
Zaczynam blogowanie od narzekania, ech.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz