Komp się zlitował, jak widać, nad ciężką idiotką, Nie na długo, ot tylko na tyle, żebym znalazła na YouTube to co szukałam.
shut off the t.v. and peel off those sunday gloves,
and i'll stain the clean that you've been counting,
old mr. fletcher passed by here today,
after 40 years of toil he just stood up and walked away,
fantastic the panic that showed in his eyes,
he shrugged when i asked him about it,
he said "young man pay heed, you listen well to what i say,
now there comes a time for a man to walk away",
walk away, i'll be a parade,
and i'll be determined that no one shall dissuade on my way,
i'll sure take some time
to burn all the bridges that i'm leaving behind,
he passed by again and he was shivering from the cold,
i'm not sure but i think that he was trying,
he told me about the weather and something old to pay,
"but tomorrow", he said, "i'm gonna surely walk away"
Mam wizję, ile razy tego słucham.
Widzę starszego pana, pewnie owego Fletchera, który "po 40 latach trudów", ku zdumieniu ogłupiałego otoczenia, decyduje się rzucić wszystko w diabły. Postanawia zostawić całe swoje życie i ani pukanie się w głowę, ani "zdroworozsądkowe" rady do niego nie przemawiają. Na jego twarzy widać determinację, choć także i panikę. Jakby głośno wypowiedziane postanowienie w pewien sposób go zobowiązywało.
Bardzo musiało mu te 40 lat dogryźć.
Nawet nie próbuje niczego naprawiać czy ulepszać, tylko pali wszystkie mosty za sobą.
Ciekawe co tak bardzo mu dokopało?
Rodzina?
Trudności finansowe, jak to często u schyłku życia bywa?
Poczucie pustki i przekonanie, że już nic dobrego go tutaj nie trzyma?
Ha, nic dziwnego, że tak bardzo mi się ta piosenka podoba!
Nieraz i mnie kusił taki mały rogaty. Zastanawiałam się po co tak się użeram i czy nie lepiej by było po prostu odejść, tak jak stoję.
Zacząć od nowa, tylko trochę mądrzej.
Poczucie obowiązku jednak nie pozwala. I przekonanie, że nie da się uciec.
A poza tym, to byłaby "ucieczka od" and nie "ucieczka do".
Pan Fletcher pojawił się kilka dni później
Wspomniał coś o pogodzie i zaległym rachunku
- Lecz jutro - powiedział - z całą pewnością odejdę!
Mimo tej jego determinacji, wątpię, żeby mu się to udało.
Chcemy czy nie, jesteśmy przywiązani do naszych kieratów i odejście w nieznane wcale nie jest takie łatwe.
melduję się natenczas i wpadnę zapotem,a muza okiej
OdpowiedzUsuń